21/02: Doskonalenie czego???
Byłam wczoraj na szkoleniu. Szacowna placówka, z akredytacją. W auli około 70 osób, może więcej (mam pewne kłopoty z szacowanianiem matematycznym). Ludzie zebrani z kilku powiatów. Niektórym podróż zajęła więcej czasu niż samo spotkanie. Treść szkolenia: Diagnoza jakości programów nauczania oraz Tworzenie planu pracy zajęć pozalekcyjnych. Początek godzina 14, zakończenie godzina 15.30. Czego się nauczyłam? Cóż, tylko tego, że nie ma nigdzie zapisu, że nauczyciel nie może zmienić programu nauczania i podręczników w trzyletnim procesie edukacyjnym. I niczego więcej. Pytam więc: co doskonali się przez takie szkolenia? Podejrzewam, że jest to specyficzna forma treningu interpersonalnego w zakresie cierpliwości. Tylko taka interpretacja pozwala spoglądać na organizatorów z resztką szacunku. Nędzną resztką. A swoją drogą - kto weryfikuje umiejętności konsultantów i doradców? I co IM się doskonali, skoro o porządnym edukatorstwie nie może być mowy?
Gorzka to refleksja. A może powinniśmy się przyzwyczajać? A jeśli przykład idzie z góry, to drżyj Polsko...
Gorzka to refleksja. A może powinniśmy się przyzwyczajać? A jeśli przykład idzie z góry, to drżyj Polsko...